≡ Menu
Chcesz Wiedzieć Więcej?
Dołącz do 40,000+ czytelników, aby dostać materiały, których nie mogę publikować na blogu.
Zaawansowane triki seksualne i techniki tantryczne.
Zero spamu, tylko super wiedza.

Oblicza zdrad kobiet

Oto artykuł Adepta:

Wielu kolesi pisze do mnie i mówi, że chce kobiety nie podatnej na PUA!

Tak, myślą że gdzieś w jaskini siedzi sobie ZŁY MISTRZ PUA, ma kota na kolanach, którego gładzi, obmyślając perfidny i MEGA ZŁY plan poderwania kobiety, którą właśnie mój czytelnik poznał i drży, czy mu ją jakiś inny facet nie odbije.

ZŁY MISTRZ PUA demonicznym głosem śmieje się w swojej jaskini zła i wyrusza na podbój jego ukochanej. Wtedy najczęściej mój czytelnik spocony budzi się ze snu z krzykiem.

Bo co jeśli ona pozna tę miłą Anię z działu księgowości, a jakiś niecny PUA mu ją przeleci.

Smutne i straszne czasy nadchodzą!!!

Co jeśli zastosuje super magiczne i manipulacyjne techniki Adepta (i nie tylko)?

Ano nic. Po prostu bądź lepszy od niego i sprawiaj, żeby Twoja dziewczyna myślała tylko o Tobie. Nakłaniaj ją do inwestowania w waszą znajomość. Miej ciągle wybór i nie przywiązuj się do niej w mega duchowy sposób.

Albo znajdź i poderwij sam taką sucz, która hurtem spławia wszystkich adoratorów. Może być to trudne, ale nagroda za Twój wysiłek będzie duża. 😉

Nie wejdź pod pantofel. Więcej o tym temacie znajdziesz w  poradniku  "Sekrety Związków".

Dziś natomiast chcę opowiedzieć o czymś innym.

Jak często przeciętni faceci myślą, że ich dziewczyny/żony są im wierne?

Liznąwszy albo otarwszy się o tematykę uwodzenia, myślą powierzchownie – „te PUA teskty są głupie, inteligentne kobiety nie DAJĄ się NABRAĆ na takie płytkie rzeczy…  Moja Ania, NA PEWNO nie poleciałaby na takiego BAJERANTA…”.

Sama Ania oczywiście wtóruje swojemu małżonkowi. 

Jeśli jesteś tego typu facetem to tylko wyobraź sobie, że Twoja Ania wychodzi sobie sama do baru podczas ostatniego dnia gdzieś na wyjeździe na konferencję, a może wręcz na jakiejś waszej wycieczce lub wychodzi z koleżankami do klubu.

Idzie tam, żeby  rozładować się po stresującym dniu. Podchodzi do niej jakiś koleś, ona zwraca mu uwagę na to, że jest mężatką. Póki co  wszystko jest fajnie, możesz być z niej dumny. 😉

Jemu to jednak nie przeszkadza, bo chce wyłącznie porozmawiać. Miał śmieszny dzień i chce się podzielić z nią swoją radością. Zaczynają normalnie rozmawiać o pracy i ciekawostkach, zamawiają więcej drinków, ona NIE MOŻE GO przystopować, bo on NIE NAPIERA, nie strzela komplementami jak z karabinu, nie deklaruje niczego poza zwykłą rozmową.

Ona zaczyna się nieco rozluźniać.

On zaczyna opowiadać flirciarskie żarciki ("Gdybyś była moją żoną, to…", "Jesteś zabawna jak mały diabeł, pewnie masz w sobie mroczną duszę ;)" itp.), wprowadzając do rozmowy odrobinę napięcia seksualnego. Więcej się dzieje w jego ruchach i mowie ciała niż w słowach.

Ona czuje się coraz swobodniej, dobrze jej się rozmawia. Przecież nic się nie dzieje, prawda?

Wstają od stolika i podchodzą do baru, teraz stoją bliżej siebie, on całkiem przypadkowo otrze się o nią ręką, zażartuje z niej, po czym ją obejmie, po chwili odsunie, "Jesteś z Poznania? Idealnie, mogłabyś być moją małą siostrzyczką :)". Przytula ją na sekundę. Zaczyna całkiem niewinnie, po czym posuwa się coraz dalej. Ona nie rozumie dlaczego nie chciała na początku z nim gadać, skoro taki z niego fajny facet. Po kilku latach związku/małżeństwa jest to dla niej przyżycie niezwykle odświeżające. Czuje się coraz bardziej kobieco i tak jak nie czuła się od dawna.

A przecież jeszcze NIC SIĘ NIE STAŁO.

Dochodzi coraz więcej flirtu, dotyku, biją się nawzajem w żartach, ona sama nie wie dlaczego pozwala się dotykać, w pełni się już z tym oswoiła. A przecież sama wiele razy mówiła innym „NIGDY nie pozwoliłabym się macać OBCEMU facetowi, nie jestem jakąś ździrą!!!”.

Coraz więcej alkoholu, dwójka poznaje się bliżej, czuć coraz większe napięcie, schodzą do rozmowy o seksie, o jej mężu, on nie walczy z tym, do niczego jej nie przekonuje… wspomina, że też ma żonę, ale jakoś się u nich wypaliło.

Zaczyna ukradkowo uwypuklać negatywne cechy jej męża i to jak jest jej nudno i jak bardzo brakuje jej w życiu emocji oraz tchnienia szaleństwa.  Sprawia, że w rozmowie skupiają się na zabawie.

Wychodzą na zewnątrz, on stara się, aby ona zapomniała o obowiązkach, o mężu, dobrze się bawiła, tak jak na wakacjach. Prosi ją, aby zamknęła oczy i całuje szybko w usta. Ona się oburza, ale facet zamienia wszystko w niewinny żart. Wszystko to zabawa.

Wchodzą obok do baru, idą pograć w jakąś grę, on powoli eskaluje, stosuje push-pull, bawi się jej włosami, mówi jej jak cudownie pachnie i jak szkoda, że nie mogą się widywać częściej, bo tak rzadko można poznać fascynującą osobę, z którą ma się wrażenie, że świat zewnętrzny przestaje istnieć, a oboje czujemy się jakbyśmy się znali od dawna…

On coraz bardziej skupia się na emocjach, ona zapomina o wszystkich swoich obowiązkach, o mężu, o tym, że jest w barze, skupia się na facecie, a całe otoczenie znika. Jej ukryta- przygodowa strona wychodzi na wierzch, idą do łazienki  lub do niego do pokoju, bo on chce jej pokazać niesamowite fotki z ostatniej wycieczki do Meksyku. I koniec.

Ona w łóżku zamienia się w napaloną dziwkę, która daje upust dzikiemu zwierzęcemu instynktowi. Nie boi się pokazać swoich seksualnych pragnień, o których nie mówi mężowi bo „co on by sobie o niej pomyślał?”.

Po wszystkim, ona nie może uwierzyć w to, co zaszło i zaczyna wszystko usprawiedliwiać.

On jej podpowie na przykład, że to był tylko sen, fantazja lub coś czego ona potrzebowała tylko dla samej siebie. Że to normalne, ludzkie i nikt się nie dowie.

Ona kiwa głową, trawi to i znajduje nawet swoją wymówkę „bo mi się należało!”, „bo jestem kobietą i mam prawo mieć przygodę, przecież wszystkie moje koleżanki też miały”, „przecież jest XXI wiek i mam prawo do przygody… nikogo nie skrzywdziłam, a było tak…super :)”.

Kiedy narzeczony/mąż zapyta, czy go zdradziła, ona odpowie, że nie, bo w swojej głowie niczego nie zrobiła, („przecież to była tylko przygoda, a nie regularny romans… nie jestem taką szmatą, żeby regularnie zdradzać!”  albo „byłam pijana, to się nie liczy jako zdrada” albo „przecież ja tego nie chciałam, to on mnie tak fajnie uwiódł”.

Oto Ania, kobieta, która w rozmowie w towarzystwie, a może nawet w rozmowie z koleżankami „NIGDY by tego nie zrobiła”, brzydzi się zdradą i nie miała nigdy jednonocnej przygody.

Ania, która nigdy nie mogłaby przespać się z facetem „bez miłości”.

Ania, która wszystkich „podrywaczy” ścinałaby z miejsca jak rolnik zboże.

Ania, która jest odporna na wszelkiej maści PUA teksty i tych śmiesznych „uwodzicieli", a zwłaszcza na tego brzydkiego łysego, którego wyśmiałaby w twarz gdyby chciał ją poderwać i użyć na niej tych swoich nędznych „sztuczek”. 😉

Oto anatomia kobiecej zdrady. Witaj w nowym wspaniałym świecie..

Marcin "Adept" Szabelski

 

PS. Ciąg dalszy tego artykułu znajdziesz na blogu:

http://www.uwodzenie.org/oblicza-kobiecej-zdrady-cz-2/

 

{ 15 comments… add one }
  • bambaryła 24/04/2013, 14:50

    jakie to prawdziwe, brawo Bunet, dobry tekst!

    Reply
  • Mario P. 24/04/2013, 14:56

    jestem pewien, że to tekst spod pióra Marcina S. 😀

    Reply
  • Adm 24/04/2013, 15:12

    Dlatego w zwiazku najwazniejsze jest , szczerosc , szacunek i zaufanie 🙂

    Reply
  • Misiek 24/04/2013, 15:31

    To takie zabawne i…. takie prawdziwe 🙂

    Reply
  • Somnium_Dilectus 24/04/2013, 19:23

    Jestem kobietą, wstyd mi się do tego przyznać ale, to wszystko to prawda. My możemy nie chcieć, możemy się zarzekać ale i tak nic z tego nie będzie jeśli ten obcy facet trafi w czuły punkt – że w Twoim obecnym związku coś nie gra. Wtedy to już naprawdę jest "z górki". Zakrada się myśl "a co by tak naprawdę było gdyby…". Gdyby mąż/chłopak zachowywał się tak jak facet z baru, gdyby był tak szarmancki jak facet z baru, gdyby był tak przyjemny jak facet z baru, a w końcu i tak seksowny. To sprawia że niestety oswajasz się z myślą bliskości z nim i jednocześnie usprawiedliwiasz się że to nic, że to TYLKO MYŚLI. Tak tak.. a od takiego myślenia (czy też braku myślenia 😉 ) do zdrady już całkiem blisko. Nawet jeżeli jesteś silna, stanowcza, wierna – zawsze będziesz miała pewną skłonność, a mężczyźni to lubią wykorzystywać (nie mówcie że nie 😉 ). Naprawdę, trudno się kontrolować od początku do końca, ale warto przewidzieć i uciąć taką znajomość zanim do czegoś nie dojdzie (oczywiście, jeżeli nie chcesz, no bo jak chcesz żeby do czegoś doszło no to wolna droga- tylko uwaga na późniejszego ciężkiego do zgryzienia moralniaka). I nie ma tłumaczenia "jestem kobietą należy mi się!". To głupie gadanie i trochę nie na miejscu ;). Chcesz zdradzać? No to miej jaja żeby się do tego przed samą sobą przyznać.

    Reply
    • Zuza 25/04/2013, 06:41

      Jako kobieta również muszę przyznać rację. Tak to działa panowie. Pół biedy jeśli kobieta potrafi się zawczasu połapać co dzieje się w jej głowie pod wpływem takiego pana i wycofać. Dawno temu dałam się tak podejść = uwieść. Nie byłam wtedy mężatką, ale nie byłam sama. Teraz jest koło mnie Ktoś inny, kto chciałby zostać moim mężem. Nauczona paskudnym doświadczeniem zrywam każdą znajomość natychmiast, kiedy poczuję w głowie lub ciele te same symptomy nadmiernego zainteresowania jakimś facetem. Nie zezwalam na jakiekolwiek poufałe obejmowanie, dotyk, wymianę telefonów choćby nie wiem jak gość był sympatyczny – bo WIEM CZYM TO GROZI. I dumna z siebie jestem kiedy wracam do domu i mogę Jemu i Sobie spojrzeć w oczy 🙂 Wierzcie mi panie, za każdym razem takie wycofanie z potencjalnie niebezpiecznej relacji jest coraz łatwiejsze.

      Reply
  • kitka 25/04/2013, 04:20

    To prawda o kobietach. Sama nia jestem, mam 43 lata. Kiedyś miałam zasady, ale teraz od pół roku zdradzam i to wciąż z różnymi mężczyznami. jedni sa dobrymi kochankami , drudzy wogóle nie maja pojecia. Nie rozumiem dlaczego to robie. Tłumacze sie tym ,że mąż rzadko sie ze mna kocha i nie lubi jak jestem namolna. Potrafi mnie doprowadzić do szczytowania do orgazmu sutkowego. łechtaczkowego.i czasami do pochwowoego ale ja chce czesciej a nie raz czy dwa razy w m-cu. Mam chyba wieksze potrzeby od niego i tu jest problem. Rozmawiałm z nim i nic. Powiedział ze nie ma takich potrzeb jak ja. Ja uwielbiam seks i potzrbuje go jak chleb , pzrynajmniej 2 razy w tygodniu.Kiedys używałam wibratory, ale teraz chce czegos wiecej. Moze ktos mi wytłumaczy dlaczego ?

    Reply
    • ada 29/04/2013, 15:25

      jesteś szmatą

      Reply
      • kasia 01/05/2013, 10:08

        ale kto?

        Reply
  • Adam 25/04/2013, 11:29

    Swietny material i daje sporo do myslenia!!!
    Facetowi najpierw uda sie zdobyc kobiete, pozniej ja zaniedbuje, a na koncu sie zamartwia czy jakies uwodziciel nie przeleci mu kobiety.
    Panowie!!!! Kazdy z nas moze byc takim PUA. Moze nie po to, aby chodzic po barach i uwodzic mezatki, ale chociazby z takiego powodu, aby nasze kobiety ciagle nie mogly nam sie oprzec 🙂

    Reply
  • kasia 27/04/2013, 09:45

    to jest prawda

    Reply
  • Majk 03/05/2013, 23:09

    Panie Adept, historia ładna, ale to wszystko można by zmieścić w jednym zdaniu 😉
    "Mów kobiecie to co ona chce w danym momencie usłyszeć" :). A jeśli dochodzi jeszcze do tego zwątpienie w swój związek to jest się na wygranej pozycji.

    Reply
  • NR47 15/05/2013, 14:03

    Adept jak zwykle w bawełnę nie owija….. Brzydka prawda – tyle w temacie 😉

    Reply
  • Jan 06/08/2013, 09:27

    Nie rozumiem jednej rzeczy: dlaczego kobiety zaczynają siebie usprawiedliwiać. Zamiast zaakceptować to że dla ludzi seks jest największą potrzebą (w czasie godów samce mogą ginąć walcząc o samice). Bez obrazy drogie Panie, ale moim zdaniem takie zachowanie świadczy o braku akceptacji własnej osoby. Co prawda przez taki pogląd żadna moja relacja z kobietą się nie utrzymała.

    Reply

Leave a Comment

Archiwa